Straszliwie brudne buty stały przy drzwiach. Dopiero rankiem ktoś miał je przetrzeć mokrą szmatką. – Śpisz? – zapytał Lewy, którego znużyło uporczywe milczenie Prawego. – Drzemię – odpowiedział Prawy, wzdychając. Tej nocy nie był zbyt skory do rozmowy. Gruba warstwa brudu i błota wyjątkowo mu dziś ciążyła… Fragment książki „Prawy i Lewy” Anny Paszkiewicz czyta Mateusz Weber.