Eryk próbuje porządkować swoje rzeczy na leśną polanę przynosi duży kosz ze skarbami. W koszu jest oberwane jedno ucho. Eryk naprawia je byle jak. Zaczyna segregować, znajduje nawet rzeczy, o których istnieniu już dawno zapomniał, ale szybko mu się to nudzi. Wrzuca, jak leci, rzeczy. Próbuje podnieść, ale jest za ciężki. Woła na pomoc Bazylego.