foto

Francuski rysownik i pisarz – Goeffroy de Pennart nie spoczywa na laurach i tworzy kolejne, pełne humoru i pięknych ilustracji opowiadania dla dzieci. Nie spoczywa też na laurach wydawnictwo MUCHOMOR, prezentując je naszym pociechom.

Kolejna książka Goeffroy de Pennart – autora „Orkiestry Krowy Zosi“ i „Bożego Narodzenia Krowy Zosi“ to publikacja o nieco groźnym tytule – „Wilk powrócił!”.

Tym razem bohaterem opowieści jest drapieżnik, który wraca do lasu, o czym zawiadamia lokalna gazeta. Wszystkie zwierzęta drżą na samą myśl o spotkaniu z nim.
Przerażone kryją sie w domu królika...
A wtedy wilk nadchodzi…!

Tę książkę czytają dzieci na całym świecie. Przetłumaczono ją między innymi na angielski, chiński, grecki, portugalski, turecki i wietnamski!

Geoffroy de Pennart urodził się w 1951 roku. Od małego lubił rysować – jak większość dzieci.
– Nie było wówczas komputerów, a telewizor pojawił się w domu, kiedy miałem trzynaście lat – wspomina. – Miałem więc mnóstwo czasu, by czytać, bawić się i rysować. Mama czytała nam wieczorami. Często wybierała książki ze swego dzieciństwa, pamiętam opowieści Kiplinga, Tołstoja czy baśnie Andersena.

Ojciec sam wymyślał różne historie i opowiadał je dzieciom, odprowadzając je do szkoły. Podczas niedzielnych spacerów w paryskich ogrodach Tuileries układał na poczekaniu nieprawdopodobne przygody, których bohaterami były znajdujące się w parku rzeźby. Czytanie komiksów było w domu Geoffroya zabronione, rodzice uważali je za niezbyt inteligentną lekturę. Kiedy siedmioletni Geoffroy złamał nogę, przez dwa miesiące nie mógł chodzić do szkoły. Wówczas mama prowadzała go na wózku do pobliskiej księgarni, aby poczytał… Sprzedawczyni sugerowała coś z literatury „poważnej”, ale on szybko wypatrzył komiksy i wkrótce znał wszystkie, jakie były na składzie.
Nigdy nie przypuszczał, że zostanie ilustratorem. Przy wyborze studiów w ogóle nie brał tego pod uwagę.
– Rysowanie jest niepoważne, myślałem. Przemęczyłem się jeden rok na ekonomii, potem jednak moja matka z własnej inicjatywy zapisała mnie na egzaminy wstępne do Akademii Sztuk Pięknych. Nie dostałem się, ale spodobała mi się ta atmosfera i pożegnałem ekonomię raz na zawsze – pisze o sobie.
Jeśli dzieci pytają go, kiedy zaczął rysować, mówi:
– Podobnie jak wy, gdy miałem rok czy dwa. Dzieci uwielbiają rysować i nie wyobrażają sobie, by mogły kiedykolwiek przestać, a jednak porzucają to zajęcie, jeszcze zanim pójdą do gimnazjum. Lepiej więc byłoby zapytać: „Dlaczego nie przestał pan rysować?”. „Wilk powrócił” to moja pierwsza książka. Napisałem ją, mając czterdzieści jeden lat, czyli z punktu widzenia dzieci byłem już zgrzybiałym staruszkiem. Wcześniej lubiłem rysować, a nawet robiłem małe komiksy dla mojego rodzeństwa.
Po studiach w wyższej szkole grafiki usiłował znaleźć pracę w którymś z wydawnictw dla dzieci, ale pomimo wielu prób nie otrzymał żadnej propozycji. Zajął się wówczas pracą w reklamie, rysował w czasopismach i zapomniał powoli o książkach. Tymczasem w 1990 roku jego znajoma, Isabel Finkenstaedt, założyła wydawnictwo. Zaprosiła go do współpracy…
I tak w roku 1994 Geoffroy de Pennart został autorem książek dla dzieci. „Wilk powrócił” okazał się sukcesem i rozpoczął serię, której bohaterem jest wilk i inne zwierzęta.
– Czy to na pewno są opowieści o zwierzętach? – zastanawia się autor. – Noszą przecież ubrania, mówią, chodzą na dwóch nogach! W rzeczywistości są to osoby. Używam postaci zwierzęcych, a nie ludzkich, bo w ten sposób oszczędzam czas. Role zwierząt są ustalone już z góry. Kiedy mówimy o wilku i świnkach, wiemy, że świnka wpadnie w tarapaty, i to na pewno za przyczyną wilka. Możemy się też zabawić i odwrócić sytuację, mamy wówczas do czynienia z sympatycznym wilkiem, który ma kłopoty z powodu wrednej świnki. W każdym razie z wilkiem już tak jest, że gdy tylko się pojawi, wraz z nim tworzy się „opowieść”. Kiedy Geoffroy de Pennart pracuje nad książką, zawsze zaczyna od napisania historii. Jesli wydawnictwo ją zaakceptuje, zabiera się do rysowania. – I to jest to, co lubię najbardziej. Wymyślam więc, jak pociąć opowieść na obrazki, które stworzą później czterdzieści stron książki. Najpierw rysuję kilkadziesiąt szkiców na jednej stronie i układam je w rodzaj makiety.

TVP ABC PATRONUJE RÓWNIEŻ...