„Chyba nie ma wśród Was nikogo, kto nie jeździłby na karuzeli? Prawda? Ja wybrałem się kiedyś z moimi opiekunami na festyn organizowany niedaleko domu. Poza licznym budkami i kramami z pysznościami takimi, że ruszać dalej nie miałem ochoty, bo jak tu się nie oblizać na zapach świeżutkiej domowej kiełbaski, było tam też wiele urządzeń służących do zabawy…” Czyta Andrzej Młynarczyk.