Rodzice zabrali Janka, Basię i Franka nad morze. Zaraz po przyjeździe wyruszyli na plażę. Franek podskakiwał w chuście na plecach taty i pokrzykiwał z radości. – Kaka – zawołał na widok przelatującego nad leśną ścieżką ptaka. – To mewa, nie kaczka – wyjaśniła Basia tonem znawcy… Czytał Michał Chorosiński