„Nadszedł grudzień, ale pogoda była wciąż listopadowa. Od rana lało jak z cebra. Dzieci schodziły się do przedszkola w ponurych nastrojach, ale… To jest wasz nowy kolega powiedziała pani, a potem poprosiła, żeby dzieci przedstawiły się temu nowemu...” – czyta Antoni Królikowski.