Od kilku tygodni trwała kalendarzowa zima, a za oknem wcale nie można jej było zauważyć. Ani mrozu, ani śniegu więc narty, łyżwy i sanki stały w piwnicy nieużywane. Pewnego ranka obudziłem się, a kiedy otworzyłem oczy pokój wydawał mi się bardzo jasny. Podszedłem do okna zaspany i leniwym ruchem odsunąłem gęstą firankę. Świat był biały!