Piekarz Piotrek jak zwykle miał bardzo pracowitą noc. Całe miasto przewracało się z boku na bok, pogrążone w słodkim śnie, kiedy w piekarni „Bułeczka”, w ogromnych dzieżach, miękkie pachnące ciasto chlebowe pięło się w górę, unoszone oddechem pracowitych drożdży. Czyta Wiktor Zborowski.